Najnowsze wpisy
4400 – książkowe kontynuacje serialu
Serial 4400 nigdy nie doczekał się zakończenia - teraz powstały przynajmniej kontynuacje, które wyjaśnią może chociaż trochę...
Serial 4400 zakończył się bardzo niespodziewanie po czwartym sezonie zostawiając widza bez wyjaśnienia tajemnic, które napędzały fabułę.
Pojawiły się dwie powieści, których akcja rozgrywa się w czasie akcji serialu – The Vesuvius Prophecy (Greg Cox), czyli Przepowiednia Wezuwiusza o wulkanie w Seattle działa się w czasie trzeciego sezonu, Wet Work zaś w czasie drugiego.
…
Caprica – gangsterski następca BSG
Wirtualna rzeczywistość, religijni fanatycy i gangsterzy - trzeba przyznać, że takiego połączenia jeszcze nie było. Caprica pokazuje że oryginalne pomysły jeszcze się nie skończyły.
Kto ogląda serial na bieżąco, na pewno przyzna, że pilotowy odcinek nie ukazywał w pełni potencjału serii. Już po kilku tygodniach na ekranach telewizorów Caprika dorobiła się specyficznego stylu i klimatu, który najlepiej ukazuje genialna czołówka z muzyką Beara McCreary’ego, którą chętnie dodałbym do wpisu o najlepszych czołówkach seriali, a pewnie soundtrack też zasłuży na miejsce na liście dziesięciu najlepszych, ale o tym na razie ciężko wyrokować.
Nowy wygląd, mikroblogi i wyszukiwarka
Strona główna Wieży (zobacz tutaj) zyskała dzisiaj nowy wygląd – mam nadzieję, że bardziej nowoczesny i przejrzysty niż dotychczasowe “kwadraciki”.
Nie wszystko jest już gotowe – wszystkie podstrony wyświetlają się jeszcze w stary sposób, a prawa dolna część strony głównej jest pustawa . Doszły za to nowe (zapewne już ostatnie) serwisy składowe Wieży:
- Czajnik – na Wieży zawitały mikroblogi, na razie w wersji beta – nie wiem do czego mogą być używane, ale pomysł, by je dodać krążył mi po głowie dość dawno, przydadzą się na pewno do raportów o postępach w pracach (dla autorkowców – wystarczy dodać tag: autorskie, aby nagłówek wpisu pojawił się na forum autorskie.wieza.org).
- Niuchacz – wyszukiwarka korzystająca z CSE (czyli takiego fajnego narzędzia Google do tworzenia podwyszukiwarek) przeszukuje wszystkie blogi i serwisy dodane do Planety oraz wszystkie podstrony Wieży. Powinno się przydać, gdy chcemy znaleźć jakiś zapomniany artykuł albo coś co dawno temu wrzuciliśmy do Bagna. …
Wymarzony, papierowy MMORPG
Mniej lub bardziej nierealne marzenia dotyczące przyszłości gier fabularnych.
Najnowsza edycja Karnawału Blogowego RPG poświęcona jest marzeniom – temat wzbudzający emocje, czasem nostalgię, czasem determinację. Wpis poświęcam zatem marzeniom mniej lub bardziej realnym, dotyczącym oczywiście papierowych gier fabularnych. Zacznijmy od tych bardziej wybujałych…
Papierowe MMORPG
Dawno, dawno temu, grając w PBEM, czyli w RPG przez e-mail, niewyspany i wyczerpany szaleńczymi próbami prowadzenia kilku sesji jednocześnie dla kilku graczy i grania w kilka innych gier jednocześnie marzyłem, aby dało się to robić wydajnie, a jednocześnie zachować stosowane przeze mnie reguły.
Marzył mi się MUD albo gra PBEM, którą prowadziłaby grupa zawodowych Mistrzów Gry, tworzących działający świat – coś jak World of Warcraft, gdzie zamiast komputerów mamy żywe osoby, a grafikę zastępuje tekst. MG dzieliliby się krainami świata i gracze przechodząc z jednego miejsca do drugiego byliby przejmowani przez innego MG. …
Bebook Neo – czyli Onyx Boox 60 taniej (akt.)
Aktualizacja: dopisałem pierwsze wrażenia z użytkownia.
W Polsce dostępność czytników książek jest całkiem niezła – mamy chociażby recenzowanego przeze mnie niedawno eClicto – ale ceny niestety powalają.
Warto zwrócić uwagę na Bebooka Neo, jeśli interesuje nas czytnik z ekranem dotykowym – chociażby dlatego, że w przeciwieństwie do Sony Readera 600 Touch Edition jego ekran nie jest odblaskowy, a normalny, gdyż zastosowano w nim ukrytą pod elektronicznym papierem dotykową powierzchnię Wacoma. Jest to urządzenie identyczne z Onyx Boox 60, ale sprzedawane przez holenderską firmę Endless Ideas.
I podczas gdy Onyx Boox 60 kosztuje w polsce 1499zł, to Bebooka Neo zamówiłem za 1261 złotych wraz z przesyłką – wystarczy konto na paypalu i tutaj można zamówić za 299 euro plus przesyłka. …
eClicto – recenzja
Zdjęcia, recenzja i opis polskiego czytnika książek z elektronicznym papierem.
Dostępny w cenie 899 złotych eClicto jest aktualnie najtańszym czytnikiem książek w Polsce wyposażonym w papier elektroniczny. Ekran o przekątnej sześciu cali i rozdzielczości 800×600, czyli nieco mniejszy od formatu A6, wykonany jest z e-papieru E Ink produkcji Vizplexa. Czarno-biały, powolny, ale niezwykle wygodny dla oczu, nie świeci i nieźle imituje zwyczajną kartkę papieru.
Pierwsze co zwraca uwagę po wyjęciu eClicto z pudełka, to wielkość urządzenia – dzięki czemu jest bardzo poręczne, ale ekran może się wydawać mały. Czy da się wygodnie czytać na takim maleństwie?
Po dwóch tygodniach czytania, fotografowania i testowania postarałem się zebrać wszelkie uwagi i wskazówki poniżej – zarówno na temat użytkowania urządzenia, jak i przygotowania dokumentów do niego, a także o przydatności do gier RPG oraz obsłudze z poziomu alernatywnych systemów. Na samym końcu artykułu – na ostatniej stronie – znajduje się galeria, gdzie wrzuciłem wszystkie zdjęcia. …
Avatar to nie film fantasy
W kilku słowach o tym dlaczego Avatar to klasyczny film SF, a nie jak się błędnie czasem uznaje fantasy.
Spotkałem się w recenjach i informacjach na temat Avatara z przypisywaniem filmu do gatunku fantasy. Zobaczmy jak definiuje to Wikipedia:
Fantasy — gatunek literacki lub filmowy używający magicznych i innych nadprzyrodzonych form, motywów, jako pierwszorzędnego składnika fabuły, myśli przewodniej, czasu, miejsca akcji, postaci i okoliczności zdarzeń.
Jeśli przyjrzymy się dobrze światowi Pandory i fabule filmu łatwo zauważymy, że powyższej definicji nie spełnia, jest za to klasycznym SF. Przede wszystkim w Avatarze nie ma zjawisk nadprzyrodzonych. Owszem, może się wydawać że transfer świadomości do innego ciała, szepczące drzewa, wspomnienia zapisywane po śmierci to wszystko domena fantasy, ale w Avatarze wszystko posiada naukowe wyjaśnienie – nawet jeśli z przymrużeniem oka, jak Unobtainium.
Na Pandorze nie ma magii – łączenie się ze “smokami”, czy wierzchowcami za pomocą włosów, to element biologii tutejszych form życia.
Jak być graczem RPG, który zawsze dobrze się bawi – KB#7
Opis starej i dobrej techniki dla graczy w papierowe RPG, która zapewnia mi dobrą rozrywkę na każdej sesji.
Wpis na siódmy karnawał blogowy RPG.
Potraktuję tematykę siódmego karnawału blogowego – “Gracze” – trochę przewrotnie, zamiast bowiem pisać sensu stricte o graczach, przemycę opis starej i dobrej techniki, która mi – gdy jestem graczem, ale także gdy prowadzę – zapewnia dobrą rozrywkę na każdej sesji, niezależnie od scenariusza, zdolności Mistrza Gry, czy mojego aktualnego zainteresowania fabułą.
Technika była już opisywana – bodajże w legendarnej Magii i Mieczu – i gdy wypróbowałem ją po raz pierwszy w praktyce byłem zachwycony i ów zachwyt nie minął do dzisiaj, stanowi dla mnie podstawę grania w RPG, coś wręcz obowiązkowego.
Chodzi mi mianowicie o obrazowanie wydarzeń na sesji w wyobraźni. Wydaje się to oczywiste – wszyscy tak robimy. Ale czy na pewno?
Zawsze kiedy gram, staram się stworzyć w umyśle obraz, film, czasem animację (zależnie od klimatu danej gry), zmieniam widoki z kamer, kolorystykę, zazwyczaj swoją postać widzę z ukosa albo zza pleców, widzę postaci innych graczy, co robią, wspaniałe widoki, gdy podróżujemy, krawe bryzgi krwi, kiedy dochodzi do walki.







