Skrót do R’lyeh – recenzja
Cykl stanowi zbiór porad jak prowadzić sesje grozy w Zew Cthulhu. Opatrzone wstępem Piotra Harszczaka i obszernym posłowiem Tomasza Z. Majowskiego pozostawione zostały w niezmienionej formie. Książeczka liczy 120 stron, opatrzona jest kilkoma ilustracjami.
Czytając pierwszy rozdział miałem obawy, że legenda nie dorównuje rzeczywistości – to co kiedyś czytało się z zapartym, teraz przychodzi trudno, jest niejasne i niedopracowane. Na szczęście kolejne rozdziały są znacznie lepsze – Miłosz rozkręca się i utrzymuje formę aż do samego końca.
Wbrew pozorom o tworzeniu atmosfery grozy jest w Skrócie do R’lyeh niezbyt dużo – głównie zajmują się tym pierwsze teksty. Autor pokazuje jednak jak tworzyć scenariusze, jak zapamiętywać przygody, by nie musieć zerkać ciągle do notatek, czy jak tworzyć pomoce na sesje (pamiętam, że sam próbowałem jego metod robienia postarzonego papieru, mimo że bardzo nie lubię zapachu kawy) albo radzić sobie z bogactwem (lub jego brakiem) bohaterów.
Robi to czasem skrótowo, często z przesadą, nierzadko z humorem.
Zbiorek jest krótki i stanowi swego rodzaju zapis historii, nostalgiczne spojrzenie na pierwsze przejścia z erpegami oraz promocję pewnego stylu grania – nieodzownego dla detektywistycznych sesji grozy, nie zawsze dobrego dla innych rodzajów rozgrywek.
Mimo że tekst dotyczy głównie Zew Cthulhu, wiele z porad przyda się wyjadaczom innych gier RPG.
Wadą zbiorku – ale może także zaletą z punktu widzenia kogoś, kto chce zapoznać się z historią – jest pozostawienie tekstów w formie niezmienionej, stąd często zdarzają odwołania do rzeczy nieaktualnych albo porady nie zawsze najtrafniejsze.
Zaletą – spojrzenie na to jak grało się kiedyś. Możemy się przy okazji przekonać, że nie było aż takiej różnicy – że rady są ciągle aktualne, szczególnie jeśli ktoś celuje w sesje grozy albo detektywistyczne. Nowym graczom lub ludziom, którzy nawykli do ścisłego trzymania się zasad, może pokazać, że da się też grać alternatywnie – warto czasem zapoznać się z innymi podejściami do RPG, zamiast ciągle grać w taki sam sposób.
Na uwagę zasługuje też ciekawe posłowie Tomasza Z. Majowskiego, gdzie zastanawia się on nad aktualnością i wagą felietonów Miłosza.
Preferowany przez autora styl gry jest dość specyficzny – nawet z punktu widzenia miłośników narracji – wymaga porzucenia czasem mechaniki dla dobra klimatu, poświęcenia się, aby udoskonalić własny warsztat, nauczenia się nowych rzeczy.
Jeśli ktoś nie boi się eksperymentować, sporą część porad można zastosować także poza Zew Cthulhu – w szczególności porady jak robić rekwizyty przygotowywać i zapamiętywać scenariusze, radzić sobie bez niepotrzebnego zliczania każdego grosza jaki gracze posiadają, a także rozdział o Krainach Snów (jeśli nie boimy się wprowadzić czegoś podobnego do świata, w którym rozgrywamy sesje).
Co najważniejsze – Skrót do R’lyeh sprawił, że ponownie mam ochotę zagrać w Zew Cthulhu, a pod czaszką kotłują mi się myśli jak by tu najlepiej graczy wystraszyć albo zaskoczyć skomplikowaną detektywistyczną zagadką.
Skrót do R’lyeh kosztuje w momencie, gdy piszę ten tekst 35zł w sklepie Rebel.




Cold City - recenzja
Zły II Plus - RPG o mocy, władzy i nieśmiertelności
Konwersje międzysystemowe
Najlepsze odcinki Mistrzów Horroru

Charakternik RPG - galeria i pierwsze informacje
Jak (nie) tworzyć gier RPG
Przed pierwszą sesją RPG - wspomnienia o RPG (KB#23)
Zło w Ramarze - każdy czy nikt? - KB#21
Nemezis - recenzja
Noc żywych Patałachów - setting [Światotworzenie]
Starbridge - setting SF [Światotworzenie]
Taniec ze smokami - recenzja
