wieza.org
Seriale
Najciekawsze czołówki seriali
Seriale
Fantastyczne seriale dzieciństwa
RPG
W szponach Morfeusza
Wieża

Recenzja filmu Dungeons and Dragons 2

D&D2Dungeons and Dragons 2: Wrath of the Dragon God, film
Reżyseria: Gerry Lively
Scenariusz: Robert Kimmel, Brian Rudnick
Produkcja: Litwa, USA
Muzyka: David Julyan

Magnes ostrzegał mnie przed tym filmem twierdząc, że to najgorszy film jaki kiedykolwiek widział. Cóż, nie widział zatem co najmniej tych kilkunastu złych filmów, które ja miałem (nie) szczęście zobaczyć.
Pierwsze przeniesienie na ekran pierwszej gry fabularnej było, prawdę mówiąc, dość średnie. Fabuła była taka sobie, efekty przyzwoite, kilku znanych aktorów (genialny jak zawsze Jeremy Irons, Thora Birch, Bruce Payne, któryś z braci Wayans – nie rozróżniam ich – i ten młody “przystojniaczek”, którego nazwiska nie pamiętam) i niezłą muzykę. Podobno film nawet coś zarobił, w związku z czym amerykańskim sposobem zdecydowano się na kontynuację tegoż.

dnd2movie

Potrwało to troszkę nim bez szumnych zapowiedzi pojawiła się część druga; od razu na DVD, bez premiery kinowej. Za częścią pierwszą stała wytwórnia New Line Cinema znana między innymi z Władcy Pierścieni. W D&D 2 wita nas logo studia Hamburg; film jest koprodukcją amerykańsko-niemiecko-litewską.
Co usprawiedliwia zatem numer 2 w tytule? Otóż osią fabuły jest tutaj Damodar (Payne) przeklęty w części pierwszej przez swojego pana, maga Propheona (Irons).
Damodar po stu latach nie-życia jako żywy trup wchodzi w posiadanie potężnego artefaktu, kuli kogoś-tam-robiącej-wielkie-ziazi.
W międzyczasie bliżej nam nie znani ludzie odkrywają w jaskini śpiącego smoka, który okazuje się być uśpionym złym bogiem, którego Damodar zamierza obudzić korzystając z wyżej wzmiankowanej kuli-robiącej-ziazi. Oczywiście Damodar zamierza zniszczyć świat jeszcze przed podwieczorkiem, a może nawet tuż po deserze.

dnd2movie2

W mieście Ishmir, które czasem wygląda jak wioska otoczona murem, a czasem widać panoramę prawie jak na Coruscant, zostaje zmontowana naprędce Drużyna Kuli, która ma się dostać do tejże i przynieść ją magom, co by złego śpiącego smoka utrzymać w takimże stanie. Nasza dzielna drużyna oczywiście nie wie gdzie Damodar jest, więc musi przejść przez mroczny las, wioskę goblinów, wpaść w kilka pułapek, walczyć ze smokiem i odwiedzić lochy.
W końcu tytuł zobowiązuje.
Fabuła jako tako trzyma się przysłowiowej kupy i nawet nie jest taka fatalna. Natomiast tragiczne jest wykonanie całości.
Efekty owszem są, ale po co komu takie efekty. Smoki wyglądają lepiej niźli w Wiedźminie, ale to już żadne osiągnięcie.
Jakieś harpio-podobne stwory niestety przypominają modele z gry House Of The Dead 2, czyli są szare, brzydkie i jakieś takie kwadratowo-kanciaste. Animacja tego całego inwentarza też kuleje. I dlaczego w filmach gdy smok zionie ogniem zawsze spadają ogniste pociski, które przy kontakcie z ziemią wybuchają jak granaty?
Aktorstwo w filmie jest złe. Nawet bardzo. Jedyną osobą, która gra odpowiednio, znaczy ani nie przesadza, ani nie jest na poziomie teatrzyku szkolnego, jest Bruce Payne. Znany natomiast powszechnie jest fakt, iż jeden aktor, choćby nie wiem jak się starał, sam całego filmu nie pociągnie.

dnd2movie3

Ani szlachcic, ni magowie, łotrzyk, barbarzyńca, kapłan, czy nawet gobliny i tym podobne, grać nie potrafią lub im się nie zachciało. W dodatku scenarzysta pojechał ostro po bandzie i… Ja rozumiem, że szlachta mówi inaczej niż plebs, że używa wyrafinowanego słownictwa. Ale to, co popełnił człowiek piszący dialogi zakrawa na “Jesteśmy tu ty, ja i dziecko smoka. Może to coś znaczy?”. A i owszem, znaczy, że scenarzysta powinien zmienić zawód i zająć się pisaniem odezw do narodu prezydentowi USA.
Generalnie i podsumowując. Film jest słaby, ale można go obejrzeć, bo i tak jest lepszy od “Wiedźmina”. Muzyka jest niezła, choć dużo słabsza niż ta Grzegorza Ciechowskiego. Niektóre kwestie można przeboleć i odmóżdżyć się przez trochę ponad półtorej godziny.
Moją ocenę można wyrazić cytatem mojego wykładowcy filozofii, doktora Wojciecha Majki podczas egzaminu ustnego: „Proszę pana, to jest odpowiedź na trzy na szynach, ale w indeksie nie mogę panu
szyn wpisać. Będzie trzy”.
I tak właśnie oceniam “Dungeons and Dragons 2: Wrath of the Dragon God”. Trzy na szynach, ale szyn nie dajemy. Będzie trzy.

Ocena: 3/5

Zobacz także: film, recenzja
Oceń:
gniotsłabetakie sobiefajnegenialne (głosów: 2, średnio: 2,00 z 5)
Loading ... Loading ...

+ Stały odnośnik Dodaj do: + Wykopu + Twittera + Blipa

RSS dla komentarzy · TrackBack URI

Zostaw komentarz rozwiń

Zobacz podobne:

Klanarchia - recenzja
The Hunt for Gollum
Caprica - pilot - recenzja
Święte krowy kina i telewizji

Powiązane wieści z Bagna:

Łukasz Twaróg ‹Ranking na premierę: 10 najciekawszych filmowych wizji zaświatów›
Krótki kurs pisania scenariuszy filmowych wg M.P.Jabłońskiego
Palestyńczycy protestują przebrani za bohaterów filmu Avatar
Heroes (Herosi) - zjadliwa recenzja ostatniego odcinka
INSPIRACJE: Classic D&D - łabędzi śpiew