Przyszłość RPG, gdybania i narzekania
W odpowiedzi na ciekawą inicjatywę Borejki dodaję własny wpis do karnawałowej karuzeli. Tematem jest przyszłość gier fabularnych, jakie gry i firmy będą miały na nie wpływ, jakie powstaną, jakie technologie odegrają w RPG znaczącą rolę i jaka jest przyszłość branży w Polsce. Moje spojrzenie, a właściwie dwa poniżej.
Pozytywnie
Po latach posuchy w tym roku coś się nareszcie ruszyło. Ukazała się wypasiona Klanarchia (recenzja wkrótce), legendarny Wolsung jest już niemal gotowy i ma wyjść na jesieni, aż dwa systemy autorskie pojawiły się na papierze – Ścieżka i Trójca (zobacz ich recenzje w dziele recenzji). Teraz tylko czekać, aż obudzi się Wydawnictwo Portal i zaskoczy Polskę nowym RPO…
Mamy także polskie Midnight i Exalted oraz przetłumaczone TSoY.
A to nie wszystko, rozwija się technologia e-papieru, przez co niedługo nie będziemy musieli czytać PDF-ów niewygodnie na ekranie i będzie znaczniej prościej grać z podręcznikiem w ręku nawet w minigierki z Nibykonkursu bez drukowania czegokolwiek. Co więcej ludzie będą grać przez sieć na video, bo w końcu Internet jest coraz szybszy, zrobią sobie konferencję video i będą szaleć.
Mają się ukazać kolejne długo zapowiadane autorki – nowe wydanie Złego przede wszystkim, a na forum o systemach autorskich zrobił się ruch jak nigdy.
Negatywnie
Ale popatrzmy na to realnie.
Klanarchia i Wolsung będą musiały polskim graczom wystarczyć na długo, bo zryw był tylko chwilowy, ot, kilka premier złożyło się w jednym roku. Trudno oczekiwać że ukaże się jeszcze coś polskiego w najbliższych latach. Systemy autorskie wyszły na papierze dwa – Ścieżka i Trójca, w małych nakładach, po czym słuch o nich zaginął. Poza dodrukami tych dwóch nie spodziewam się, że pojawi się jakikolwiek inny.
Z zagranicznymi robi się nieciekawie, nerwowe ruchy w ISA, Warhammera nowej edycji może w Polsce nie być, bo Copernicus się tym jeszcze nie zainteresował, a z D&D jesteśmy do tyłu i czy kogokolwiek tak naprawdę zainteresuje czwarta edycja?
Jest kilka zapowiedzi, ludzie pracują nad nowymi edycjami Nieboraków, czy innych systemów autorskich, ale chociażby settingi z Megakonkursu już wszyscy pogrzebali. I wiecie co wam powiem? Moim zdaniem pokłosiem Megakonkursu jest, było i będzie białe, niewyraźne NIC. Bo pomijając twórcę Nemezisa, który ma związane ręce przez chamstwo organizatora konkursu, autorzy pozostałych settingów po prostu nie mają jaj i nawet nie potrafią złożyć PDF-a z tego co zrobili.
Mam nadzieję, że któryś to przeczyta i weźmie sobie do serca, żeby mi udowodnić, że jest inaczej! Ale wątpię, oj, wątpię.
Idźmy dalej – e-papier. Cena czytników jest aktualnie tak wysoka, że taniej zapełnić pokój wydrukami niż kupić rozsądnej wielkości (A5 na przykład) czytnik, a nawet taki wielkości notesu kosztuje krocie. Czy to się zmieni? Nie. Bo nikomu na czytnikach nie zależy, większość nawet nie wie, czym to się różni od LCD, a na e-papier monopol posiada jedna firma, która zapewniła go sobie patentami.
Granie przez konferencję video – fajnie brzmi, ale Internet w Polsce nie robi się coraz szybszy, wręcz stoi w miejscu, a dodatkowo niedawno wykazano, że takie konferencje się totalnie nie spisują. Dlaczego? Bo ludzie nie rozpoznają, kto mówi i muszą się długo zastanawiać, tracą koncentrację – ogólnie, nic nie zastąpi spotkania na żywo, a prawdziwe, działające VR to mamy tylko w książkach (bo nawet w filmach i serialach zazwyczaj ssie zrobione w jakiś dziwaczny sposób).
I jeszcze systemy autorskie – przecież tyle jest tworzonych, na pewnie będzie wysyp? A no, nie. Nie będzie. Nic się nie ukaże poza może dwoma jakimiś heartbreakerami. A nawet jeśli pojawi się coś super-hiper wypasionego, to nikt się tym nie zainteresuje, bo to przecież system autorski, lepiej tego nie tykać, bo można się zarazić. A ruch na forum autorskie to owszem, ale robiony przez kilka osób i dotyczący bardziej grania na forum niż projektowania nowych systemów.
I tak na koniec tylko dodam, że jedna rzecz się nie zmieni – ciągle będą powstawały gierki na Nibykonkurs i chociaż nikt nie będzie w nie grał, to będzie wśród nich zawsze trochę perełek, które mimo że zostaną zapomniane, ucieszą kilka osób, tych, które w nibykonkursie brały udział i miały przyjemność się z nimi zapoznać.
Dość marudzenia. Kończę.

(głosów: 3, średnio: 4,33 z 5) 
Granie epizodem
Zwierzyniec - opis wędrownej menażerii
Przygoda: Starzec
W szponach magii II: Ogień

Historia piśmiennictwa
Robotica RPG - recenzja
I strawią nas płomienie AP
FURIA RPG - nowa polska gra fabularna
Ruszył nowy Nibykonkurs
Widget Czajnika
Bagno - głosowanie przez niezalogowanych
Filary Ziemi - miniserial

„Dlaczego? Bo ludzie nie rozpoznają, kto mówi i muszą się długo zastanawiać, tracą koncentrację – ogólnie, nic nie zastąpi spotkania na żywo,”
Niestety nie jest winą rynku, że wśród graczy jest masa nieprzystosowanych społecznie ludzi z różnymi dziwnymi syndromami. Z praktyki wyciągam tyle, że można swobodnie grać bez takich dziwnych reakcji o jakich piszesz (utrata koncentracji zaś to norma nawet na spotkaniach live).
A propo CC – oni po prostu liczą pieniądze. Jeżeli firma ma istnieć na tym, co wydaje obecnie albo ma wchodzić w WFRP i wywalić się za pół roku, to chyba wyjście jest tylko jedno, prawda?
No właśnie, jeśli firma wchodząc w jakiś system RPG ryzykuje wywalenie się, to jest nieciekawie. Nic mniej, nic więcej.
Odnośnie gry przez sieć – to co pisałem dotyczyło wideokonferencji i niczego więcej i opierało się o niedawno krążący gdzieś po necie tekst na temat badań dlaczego wideokonferencje nie wychodzą. A poza tym, tak sobie marudzę, to gdybania i narzekania, jak głosi tytuł.
Wyczuwam pewne niezrozumienie.
Ale ja nie wiem czemu ciągle walĸujecie tego organizatora konkursu, który nie odpowiada/ zniknłął/ufo go porwało.
Jest przecież w redakcji rebela.
Jest?
PS. A faktycznie, ponoć pracuje przy Rebel Times (to raczej nie w redakcji Rebela).