Steampunk – co to właściwie jest?
Steampunk. Maszyny parowe, skomplikowane tykające i pełne kół zębatych mechanizmy, dymiące i ociekające czarnym olejem. Dla mnie jest to klimat, gatunek, kolor. Nieważne czy dotyczy gier RPG, filmów, anime, czy seriali.
Ze steampunkiem zetknąłem się po raz pierwszy, czytając powieść fantasy Machina Gnomów. Nie ma tam maszyn parowych, więc pewnie niektórzy odmówiliby zaliczenia tego do gatunku, ale historia przesączona jest „tym czymś”. Może najważniejsza różnica tkwi w mentalności mieszkańców tamtego świata – nie są to barbarzyńcy ze średniowiecza, ani dzisiejsi luzacy.
W steampunku nie ma bowiem kobiet i mężczyzn – są dżentelmeni i damy, zawsze sztywni, ubrani według starannych reguł, z melonikiem lub parasolem, wywyższający się ponad zwykły tłum. Zazwyczaj także czytelnik, gracz, czy widz identyfikuje się z nimi, rozumie dlaczego mają prawo uważać się za lepszych albo przynajmniej dystansować wobec dziczy pospolitych ludzi.
Uporządkowany świat wyższych sfer przeciwstawiany jest barbarzyństwie, dzikości czy po prostu prostocie napotykanych na drodze ludzi nie należących do arystokracji. Szczególnie widać to w historiach podróżniczych.
Ale nie zawsze tak jest – można się też spotkać z pozycjami, które pokazują świat steampunka od drugiej strony. Arystokracja jest wtedy wrogiem, snuje intrygi przeciwko bohaterom identyfikującym się z uliczną dziczą. Świat wyższych sfer to świat złowrogi, obcy, oddalony od rzeczywistego życia. Dżentelmeni to pozbawieni współczucia psychopaci, a damy intrygantki ukrywające pod grubym makijażem kamienne serca. Widzimy to chociażby w książkach Pulmana.

Ale najważniejsze są przecież maszyny – koniecznie otoczone kłębami pary, od której przecież powstała nazwa gatunku. Rewolucja przemysłowa z czarnymi i dymiącymi, pełnymi wielkich kół zębatych mechanizmami idzie innym torem niż w naszym świecie. Maszyny parowe stają się podstawą wszystkich konstrukcji, szaleni wynalazcy z kół zębatych tworzą mechanizmy, które potrafią rzeczy niewyobrażalne nawet dla dzisiejszej techniki.
Na ulice ruszają dziwaczne buchające parą pojazdy, roboty skonstruowane jak szwajcarski zegarek, często z teatralną maską skrywającą koła zębate. Wyznalazcy często wspomagają się magią albo alchemią, ale nie zawsze gatunek na to pozwala.

Wyobraźnia w steampunkowych światach nie ma ograniczeń, a często poddawana jest próbom, kiedy bohaterowie wyruszają w podróż, by odkrywać egzotyczne, dzikie kraje, udowodnić wyższość swojej sztywnej kultury nad barwną egzotyką odległych, „nieucywilizowanych” krain.
Fizyka zostaje szybko zapomniana – w końcu w czasach, na których steampunk najczęściej się wzoruje, nie była jeszcze rozwinięta. Ważniejsza jest prosta mechanika, alchemia, a nawet magia. Stąd powstają gigantyczne metalowe golemy, czy latające statki parowe.
Niebo jest bowiem w steampunku najczęściej pełne. Szczególnie widać to w anime, gdzie różnych steampunkowych ekwiwalentów samolotów jest bez liku. Wśród chmur królują sterowce, balony, statki unoszone na śmigłach napędzanych silnikami parowymi.
Częściej w steampunku ruszymy w niebo niż na morze.

Ale gatunek jest bardzo obszerny, wielu pewnie będzie wolało podzielić go na drobne części zależnie od typu występujących maszyn (mechanizmy zegarowe, czy silniki parowe), epoce na której się wzorowano (świat wiktoriański, czy może wcześniejszy, albo czasy pierwszej wojny światowej?). Wszystkie jednak odmiany steampunku i gatunki do niego podobne łączy jedno – styl retro, upodobanie do minionych czasów i gadżetów, badanie jak mógłby wyglądać świat, gdyby nie dokonano dalszych odkryć, a zamiast tego pogłębiono ludzką wiedzę w jednej, konkretnej dziedzinie.
Światy steampunkowe muszą być dopracowane, spójne, aby uwięzić widza lub czytelnika i porwać go roztaczaną wizją. W ostatnich latach stały się stałym, silnym memem naszej kultury. Wszędzie roi się od przeróbek znanych gadżetów na modę steampunkową, różnorodny Doctor Who doczekał się odcinka w stylu clockworkowym (The Girl in the Fireplace) oraz jednego bardzo bliskiego steampunku (The Next Doctor), silnie jest też obecny w anime i filmie. Czasem jest wskazywany mylnie – steampunkowym nazywano Warehouse 13 mimo że elementów gatunku jest tam bardzo niewiele (ot, kilka gadżetów) – co w sumie wskazuje na jego popularność.
Nie zaliczam się do wielkich wielbicieli steampunka, ale cenię go za świeżość jaką wprowadza, urozmaicenie w gąszczu innych, często oklepanych gatunków.

(głosów: 3, średnio: 4,67 z 5) 
Nowy serial - Warehouse 13 (Magazyn 13)
Wolsungowe co nowego (aktualizacja)
Trójca RPG - recenzja

Historia piśmiennictwa
Robotica RPG - recenzja
I strawią nas płomienie AP
FURIA RPG - nowa polska gra fabularna
Ruszył nowy Nibykonkurs
Widget Czajnika
Bagno - głosowanie przez niezalogowanych
Filary Ziemi - miniserial
