Dziesięć najlepszych soundtracków z seriali
Na poniższej wielce subiektywnej liście zebrałem dziesięć najlepszych moim zdaniem ścieżek dźwiękowych z seriali fantastycznych. Wybierałem takie, które potrafią żyć własnym życiem, nie trzeba być miłośnikiem danej serii, aby pokochać muzykę z niej. Jak widać wśród kompozytorów przebijają się dwa nazwiska – brytyjczyk Murray Gold oraz Bear McCreary. Z czystym sercem mogę polecić każdą muzykę, którą skomponowali, a mają na koncie znacznie więcej niż tylko Doctora Who (ten pierwszy) oraz Battlestara (ten drugi, swoją drogą istnieje gra fabularna osadzona oraz planszówka w uniwersum nowego BSG).
Wszystkie soundtracki można dostać na Amazonie. Mogą być świetnym pomysłem na świąteczny prezent, aczkolwiek raczej kupiony teraz przyszedłby nieco za późno.
1. Murray Gold – Doctor Who Series 4
Można odnieść wrażenie, że z każdą kolejną płytą muzyka z Doctor Who jest lepsza. Nie wiem, czy Murray Gold się wprawia, czy po prostu na początku nie odkrył pełni swoich możliwości. W ścieżce z czwartej serii większą część krążka zajmuje muzyka orkiestralna z dużą ilością chórów. Pamiętacie 1492 – Conquest of Paradise Vangelisa (albo późniejszą Mythodeę)? Nie myślałem, że napotkam coś podobnego, ale taki właśnie jest monumentalny utwór „The Dark And Endless Dalek Night”.
Płyta rozpoczyna się standardowo muzyką z czołówki, kolejną, poprawioną wersją. Później mamy optymistczny motyw Donny Noble, utwór łączy orkiestrę z badziej jazzowymi instrumentami. Mniej jest na płycie szybkich kawałków w styli Doomsday, czy „This is Galiffrey” – ale krótkie UNIT Rocks spodoba się na pewno miłośnikom szybkich utworów w stylu muzyki z Bourne’a.
„Doctor’s Theme Series 4″ wypisany nawet na okładce to majstersztyk, z klasycznym motywem w tle, monumentalny, trochę smutny, ale z przebijającą, typową dla serialu nutką optymizmu.
Z kolei suita z Voyage of the Damned (odcinek specjalny) to orkiestralna uczta, całe dziesięć minut trochę w stylu Johna Williamsa. Mroczne Midnight i Turn Left, to chwilowa odskocznia, zaraz potem wracamy z „A Dazzling End” – kojarzącym się z hitem pierwszej płyty Doomsday, szybkie, z gitarami.
Do nostalgii skłania „The Rueful Fate of Donna Noble”.
„Davros” przynosi trochę chaosu, ale to tylko wstęp do wielkiego zakończenia. Po wspomnianym „The Dark And Endless Dalek Night” mamy szybkie „A Pressing Need to Save The World”, a potem genialne, przypominające Hymn Vangelisa „Song of Freedom” i ścieżka z końcowych napisów na pożegnanie.
Polecam każdemu, a u miłośników Doctora Who na pewno wywoła dreszcz, pozwalając przypomnieć sobie najlepsze momenty czwartego sezonu. Pamięcie Davrosa, zakończenie z Ziemią, Doctor Donnę?
2. Bear McCreary – Battlestar Galactica – Season 3
Póki nie ma ukazała się muzyka z czwartego sezonu, album z trzeciego jest najwyżej na liście. Głównie z powodu pierwszego utworu – „A Distant Sadness” oraz dwóch ostatnich, o których dalej. Na początku płyty typowe dla muzyki z BSG połączenie muzyki etnicznej, gitary elektrycznej, śpiewu, elektroniki i smyczków, zaraz potem wkraczają charakterystyczne bębny. „Admiral i Commander” to chwilowa odmiana na gitarze i kobzach (końcówka przypomina muzykę z Bravehearta), do której potem będziemy wracać, chociażby w szybszym „The Dance”. „Storming New Caprica” to długi utwór głównie właśnie na bębnach (na moje ucho to Taiko albo jakieś bębny wojskowe). Uwaga: polecam słuchać na dobrych kolumnach i głośno. ![]()
Szybkie, powtarzające się motywy na smyczki, przypominające najlepsze utwory z pierwszego sezonu, znajdziemy w „Wayward Soldier” oraz „Violence and Variations”.
„Battlestar Sonatica” jest utworem na fortepian, trochę powolniejszym niż wykorzystane w odcinku „Piano Song” Philipa Glassa.
„Dirty Hands” jest już szybsze, zwiastujące rewelacyjny koniec składający się z „Heading the Call” oraz zamykającej płytę przeróbki „All Along the Watchtower”, która w serialu towarzyszyła ważnym wydarzeniom z końcówki sezonu – tutaj usłyszymy mocne kawałki na gitarze elektrycznej.
3. Daniel Licht – Dexter
Soundtrack z Dextera jest dwojaki – początek to utwory różnych twórców, w tym świetna czołówka Rolfe’a Kenta i Perfidia Mambo All-Stars, które były wykorzystane w serialu. W przerwach krótkie fragmenty z monologami Dextera. Druga część to kompozycje Daniela Lichta, głównie gitary i latynoska perkusja. Na uwagę zasługuje „Wink” z ciekawymi chórkami, gitarowe „Astor’s Birthday Party” oraz dwa ostatnie utwory – „Epilogue/Bloodroom” (na początek powolniejsze, potem się rozkręca) oraz „Blood Theme”. Druga część świetnie komponuje się jako całość, można słuchać w kółko i nie zauważyć, kiedy wrócimy do początku i bardzo rozpoznawalnego, dla każdego kto ogląda serial, „Escalation”.
4. Bear McCreary – Eureka
Muzyka do Eureki stworzona została (poza czołówką) przez znanego z Battlestar Galactica Beara McCreary, ale jest zupełnie odmienna. Już „Sheriff Carter’s Theme” pokazuje, że to zupełnie inny soundtrack, mamy dużo brzmień starych syntezatorów plus mocne gitary elektryczne, a wykorzystanie ludzkiego głosu przywodzi na myśl „Tubular Bells” Mike’a Oldfielda.
W „The Mask of Fargo” chwilowo odchodzimy od elektroniczno-gitarowych motywów, w muzykę żywcem wyjętą z „Zorro” na trąbkę i gitarę, ale McCreary nie zapomniał też o mocnych bębnach.
Przerywnikiem jest „Let’s Get Hitched”, utwór niesoundtrackowy, nie znam się na takiej muzyce, ale słucha się przyjemnie. Szybszą elektronikę usłyszymy w „EurekAerobics”, przypominają się stare moduły słuchane na Amidze i muzykę z gry Lotus II albo Lotus III – ktoś pamięta?… Na płycie często zresztą usłyszeć można brzmienia rodem ze starych komputerów. „A Town Called Eureka” odświeża główny motyw na zakończenie płyty.
5.Bear McCreary – Battlestar Galactica – Season 2
Muzyka z drugie sezonu Battlestar Galactiki zaczyna się przeróbką motywu z klasycznego serialu, utwór „Colonial Anthem” po powolnym rozpoczęciu kończy się szybkim, charakterystycznym motywem klasycznego BSG na trąbce, uaktualnionym o bębny oraz instrumenty etniczne.
Na płycie na szczególną uwagę zasługuje „Prelude to War”, dynamiczny utwór na smyczki i bębny, jeśli dobrze pamiętam w serialu towarzyszył scenom bitwy kosmicznej.
„One Year Later” to muzyka tła, ale szybka i bardzo klimatyczna, a „Worthy Of Survival” to praktycznie zakończenie płyty, później mamy już tylko utwór z czołówki oraz niejako bonusowy „Black Market”, ostre napieprzanie na gitarach przemieszane z brzmieniami etnicznymi.
6. Murray Gold – Doctor Who – Season 3
Płyta zawiera głównie szybką, wpadającą w ucho muzykę, praktycznie przy każdym utworze należałoby się zatrzymać i coś napisać, niewiele jest bowiem „zapychaczy”.
Po czołówce mamy od razu szybki utwór z trailera, a potem śpiewany bez słów motyw Marthy Jones. W „The Carrionites Swarm” słyszymy chóry, które są nieodłącznym elementem muzyki z Doctora Who, utwór jest dynamiczny, bardzo szybki. „Gridlocked Cassinis” bardziej przypomina muzykę z Eureki, mamy dzwonki oraz organy Hammonda.
Powracający motyw Twarzy Boe usłyszymy w utworze „Boe”, miłośnicy serialu zapewne mają już przed oczami wielką głowę w oparach gazu. Zaraz potem „Evolution of Daleks” z typowymi dla Daleków chórkami, gorszy jednak niż utwór z czwartego sezonu, miejsami przywodzi na myśl Johna Williamsa i Gwiezdne Wojny ze względu na intensywne wykorzystanie sekcji dętej – jak wiele innych utworów zresztą (początek „Martha’s Quest” to jakby fragment wycięty z Gwiezdnych Wojen).
„My Angel Put The Devil in Me” pozwoli przenieść się do Nowego Yorku z lat trzydziestych zeszłego wieku. Śpiewa Yamit Mamo, głos ma zabójczy! „Just Scarecrows to War” to szybszy motyw na flet. „The Doctor Forever” powtarza motyw Doktora, zaczyna się powoli, ale później przyspiesza. Najwolniej, tajemniczo rozwija się suita „Blink”, ale także kończy się motywem szybkim, rytmicznym.
Punktem kulminacyjnym jest jednak „This is Galiffrey: Our Childhood, Our Home”, trochę chaotyczny, z częstymi zmianami tempa, pięknym motywem na obój, pełny optymizmu, a jednocześnie trochę monumentalny – jak to Doctor Who.
Pod koniec płyty mamy jeszcze zabawny „Donna’s Theme” (z odcinka specjalnego Runaway Bride), świąteczny Stowaway wykonany przez wspomnianą Yamit Mamo. „The Masters Tape” to temat Mastera, szkoda tylko, że zabrakło miejsca na wykorzystane w odcinkach „I Can’t Decide” Scissor Sisters oraz „Voodoo Child” Rock Traders. Zamyka album „Abide With Me” na chór.
7.Bear McCreary – Battlestar Galactica – Season 1
Pierwsza płyta z BSG zawiera wszystkie najbardziej charakterystyczne motywy, których przeróbki usłyszeliśmy w późniejszych sezonach. Jest bardziej chaotyczna niż poprzednie, utwory wydają się czasem przemieszane i ułożone w dziwnej kolejności. Mamy zarówno „The Thousandth Landing” – czyli typowe wymieszanie kobz z bębnami, trochę ambientowe „The Card Game”, czy operowe „Battlestar Operatica” rozwiniętą potem już bez opery w „The Dinner Party”.
Z kolei „Battlestar Muzatica” kojarzy mi się trochę z soundtrackami z anime (np. Vampire Princess Miyu Kenjiego Kawai), nagle w środku płyty zmienia się zupełnie styl, co kontrastuje z porządkiem, jaki panuje na następnych soundtrakach. Nie wiem na ile to wada, nie przeszkadza to w słuchaniu muzyki z sezonu pierwszego jednym ciągiem. Podobnym dziwnym przerywnikiem jest „Wander My Friends”, który brzmi jak przyśpiewka jakiegoś celtyckiego zespołu. ![]()
Zaraz potem przechodzimy jednak do typowego dla ścieżek z BSG kilkoutworowego finału. Tutaj już nie ma nieciągłości i nagłych zmian stylu. Zaczynamy powolną „Passacaglią” na smyczkach, przechodzimy do etnicznego ambientu „Kobol’s Last Gleaming”, który wielokrotnie przewijał się w serialu, a następnie rozpędzamy w „Destiny”. W „The Shape Of Things to Come” wracamy do klasycznego motywu z Passacaglii, znów smyczki, bardzo charakterystczne dla Battlestara, z szybkim zakończeniem. „Bloodshed”, „Re-Cap” oraz dołączony na końcu motyw z czołówki to już „rozwiązanie akcji”.
8. Murray Gold – Doctor Who – Season 1-2
Muzykę z pierwszych dwóch sezonów Doctora Who wydano razem. Jak zwykle na początek mamy motyw z czołówki, a potem szybki „Westminster Bridge”. Na płycie na szczególną uwagę (oprócz wspomnianego mostu) zasługują Cassandra’s Waltz (powolny, elektroniczny walc). Rose in Peril (orkiestralny motyw Rose), The Daleks (chórki), Doomsday (gitary elektryczne oraz głos operowy, chyba najważniejszy motyw płyty), Love Don’t Roam (wykonany przez Neila Hannona, było to zdaje się z odcinka specjalnego przed trzecim sezonem).
Wadą płyty jest, że wiele motywów (Boe, Unit, Doktora) doczekało się na późniejszych płytach lepszych wersji.
9. David Bergeaud – Earth 2
Muzyka była kiedyś dostępna za darmo na stronie serialu, nie wiem czy legalnie, czy nie, bo strona później zniknęła. Teraz może być niestety trudno dostępna. Soundtrack wolniejszy niż pozostałe tutaj wymienione, głównie na orkiestrę oraz perksuję etniczną, tajemniczy, mroczny. Prosta budowa, ale muzyka bardzo udana, a czołówka jedna z najlepszych w serialach.
Każdy kto oglądał serial, pewnie skojarzy główny motyw, który powtarza się często w różnych utworach.
10. Andy Price – Robin Hood
Hej, jaki Andy Price, a co się stało z Clannadem? Muzyka Clannadu z Robin Hooda jest klasyczna i na tyle się wszystkim osłuchała, że może warto posłuchać czegoś innego. Andy Price skomponował muzykę do najnowszego serialu o Robin Hoodzie tworzonego przez BBC (na razie były dwa sezony). O samym serialu nie będę się rozwodził, powiem tylko, że jest dość dobry, skupię się zaś na muzyce.
Album posiada kilka wpadających w ucho motywów, wszystko na orkiestrę, ale miejsce na gitarę akustyczną także się znajdzie. Czołówka jest bardzo… czołówkowa, dużo trąbek. Gitary po raz pierwszy słyszymy w „Marian’s Theme”, ale w większości utworów główną rolę gra sekcja dęta (trąbki, puzony i inne takie). Dobrym przykładem jest „Rescue”.
Kawałek dobrego soundtracka usłyszymy w „The Sheriff Gets His Man” z cichym tłem na smyczkach i głównym motywem na rogach francuskich czy puzonach, podobnie w „Outlaws”, ale tam więcej jest smyków i nawet trochę perksusji, czy „Where Is She?”.
Jak łatwo zauważyć zabrakło muzyki z Babylon 5, Star Treka, Gwiezdnych Wrót? Dlaczego? Ponieważ moim zdaniem nie wyróżniają się niczym szczególnym, nie zapadają w pamięć albo po prostu powyższa lista jest subiektywna do granic możliwości. Jedno z tych trzech rzeczy.
Pominąłem także na przykład Earth: The Final Conflict, 24 godziny i pewnie wiele, wiele innych (a do listy, która miała się koncentrować na fantastyce nie wiem czemu wepchnąłem Robin Hooda), głównie dlatego, że muzyka z nich nie zapadła mi w pamięć i nie słucham jej w kółko. Powyższe dziesięć płyt gorąco polecam.


(głosów: 3, średnio: 3,67 z 5) 
The Misfits - brytyjski serial o nietypowych superbohaterach
Dune - Spice Opera - muzyka
Najlepsze miniserialie cz.2 - Torchwood - Children of Earth
Najciekawsze czołówki seriali

Filary Ziemi - miniserial
Historia piśmiennictwa
Widget Czajnika
Darmowi następcy UFO: Enemy Unknown
Sherlock - nowa produkcja BBC
The Silence - thriller na wysokim poziomie
Sol - jak Gwiezdne Wrota, ale o dzieciach?
Robotica RPG - recenzja
I strawią nas płomienie AP

MOglbys dodac przycisk Bagna? Dziekuje :>
Przecież jest.
Po lewej na samym dole. 
PS. Ale z tego co widzę nie zawsze dobrze się pokazuje… zaraz to sprawdzę.
Oj tak, muzyka do Doctor Who jest genialna (Doomsday i Ta końcowa Donny z Journey’s End (nie mam pojęcia jak się nazywa). Ale ponoć wraz z erą Moffata i muzyka ma się zmienić. Czy zmienią Murray’a – nie wiem, mam nadzieję, że nie. Ale Moffat to Moffat- to on podejmie decyzję.
A co do Journey’s End – o tak! DonnaDoctor była genialna, ale akcja za szybko się działa i poza tym zniszczyli mój ukochany wątek! Doctor/Rose – żadnej rozmowy. NIC! Nawet wyjaśnienia, dlaczego Jack przeżył i że to dzięki Rose.
Zdecydowanie wolę OST drugiego sezonu BSG niż trzeciego, no ale cóż? Kwestia gustu.
http://aquenral.starwars.legnica.pl/2009/08/10/bsg-ost/trackback/