wieza.org

2009 – rok dobrego SF w kinach

Tekst o czterech kinowych filmach SF, które zdefiniowały fantastykę w 2009 roku. Oraz o serialach SF z tego roku.

Rok 2009 przyniósł cztery kinowe filmy SF, które nie są zwykłą nawalanką w przyszłości albo technothrillerem, a produkcjami, które zmuszają do myślenia, a niektóre nawet przeprowadzają  w kinach małą rewolucję. Pokazują to też oceny i opinie w bazie filmów imdb.com.

Dystrykt 9

Dystrykt 9 był czymś nieoczekiwanym. Lekko komediowy, a jednocześnie poruszający ważne problemy dzisiejszego świata, z rozmachem i bardzo nietypowym podejściem, film narobił sporo zamieszania w serwisach i blogach o fantastyce.

W przeciwieństwie do późniejszego Avatara Dystrykt polaryzuje widownię – niektórzy go pokochają, inni nie będą zachwyceni albo wręcz produkcję znienawidzą. Na imdb.com posiada aktualnie ocenę 8.4 i zajmuje miejsce 98 na liście 250 najlepszych filmów imdb, co świadczy o jego jakości.

district9

Nakręcony w nietypowym settingu – Johannesburgu, nad którym unosi się gigantyczny statek kosmiczny – przyniesie zapewne RPA zwiększony ruch w turystyce. Kręcony jest znaną z Battlestar Galactica techniką „trzęsącej się kamery z ręki”. Stylizowany na paradokument, z nieznanym, ale dobrze się spisującym, aktorem wcielającym się w główną rolę, urzędnika wplątanego przypadkiem w wielką aferę.

Pokazuje ludzi i kosmitów jako istoty zupełnie różne, obce, a jednocześnie w ostatecznym rozrachunku równie… nieprzyjemne.

Film został nakręcony przez nieznanego wcześniej reżysera z RPA, któremu pomagał Peter Jackson… ale to pewnie wiecie, bo wszędzie o tym piszą. W przyszłości Hollywood zapewne spróbuje ponownie takiego podejścia, jak widać bowiem oryginalność jeszcze nie umarła, ale czasem trzeba jej szukać w miejscach, gdzie scenarzyści nie popadli jeszcze w rutynę. ;)

Co najważniejsze dla mnie – film to SF pełną gębą, bez tzw. głupawek, czyli grubszych wpadek i epatowania pseudonaukowym bełkotem. Ot, SF, jakie moglibyśmy przeczytać w dobrej powieści. A jak pokażę dalej Dystrykt 9 to tylko początek tegorocznego szaleństwa.

Pandorum

Szaleństwo to dobre słowo, kiedy mowa o Pandorum. Film niby nieoryginalny – znów mamy potwory na statku kosmicznym, klaustrofobiczne korytarze, szaleństwo w przestrzeni kosmicznej, motywy z Obcego, czy Event Horizon, ale poskładane w niesamowite i cały czas trzymające w napięciu widowisko.

pandorum

Nie jest to arcydzieło, ale porządny film, o czym świadczy ocena 7.0 na imdb.com. Dla każdego maniaka SF lektura obowiązkowa. Żartuję, nie lubię, gdy ktoś coś narzuca jako „obowiązkowe”, stąd Pandorum polecam, ale nie narzucam. ;)

Podobnie jak w Avatarze w Pandorum nasza planeta jest w nieciekawym stanie – widać mem zniszczonej Ziemi ma się dobrze w kinematografii.

Moon (Księżyc)

Kolejnym tegorocznym wkładem w SF jest niskobudżetowy (przynajmniej w porównaniu do pozostałych produkcji) Moon – film ekplorujący temat rodem ze starych opowiadań fantastycznych.

moon

Samotny pracownik bazy na Księżycu odkrywa, że nie do końca jest sam. Akcja rozgrywa się w jednym miejscu, oparta jest głównie o dialogi, brak szybkiej akcji. Mamy za to kolejny kawałek dobrego SF.

Moon ma ocenę 8.0 na imdb.com. Przebił zatem magiczną granicę oddzielającą porządne filmy od rewelacyjnych.

Avatar

Avatara zostawiłem sobie na koniec, ponieważ w kinach pojawił się na samym końcu. Mimo klimatu zahaczającego o fantasy, jest to zdecydowanie fantastyka naukowa w najlepszym wydaniu.

Jest to również pierwsza superprodukcja 3D – w dodatku Jamesa Camerona.

avatar

Fabuła jest dopracowana, dopięta na ostatni guzik, podobnie jak obca planeta i jej mieszkańcy. Rewelacyjny wizualnie, film nie zawodzi także fabularnie – chociaż tutaj idzie utartymi szlakami.

Jak wspominałem wcześniej – Avatar w przeciwieństwie do Dystryktu 9 nie polaryzuje widowni, powinien się podobać każdemu, niezależnie czy lubi fantastykę, czy nie.

Nic dziwnego, że posiada ocenę 8.8 na imdb.com oraz zajmuje 26 miejsce na liście 250 najlepszych filmów. Drugi film SF w tym roku, który wbił się na tą elitarną listę.

avatar-inne

Nie sposób omawiając Avatara nie wspomnieć o fakcie, że został zrealizowany w technice 3D i przez to kina 3D na całym świecie są oblężone (nigdy wcześniej nie widziałem kolejki do kasy w kinie w Rybniku). Dla SF technologia jest szczególnie ważna, pozwala bowiem fantastyczne obrazy urealnić bardziej niż było to dotychczas możliwe. Nigdy wcześniej też generowani komputerowo obcy nie wyglądali tak realistycznie.

Ale na realizm Avatara złożyła się nie tylko dopracowana animacja komputerowa, ale także pendantyzm z jakim wykreowano każdy najmniejszy szczegół planety Pandora – każdy kamień, strumyk, roślinę, czy przedzierające się przez gąszcz stworzenia. To już nie pluszowe miśki jak w Powrocie Jedi (chociaż fabuła podobna), ani znane z Gwiezdnych Wrót kanadyjskie lasy udające obcy świat.

Avatar ustrzegł się też od technobełkotu. Zamiast wymyślać niestworzone pseudonaukowe wyjaśnienia twórcy woleli zażartować, np. nazywając poszukiwany na Pandorze minerał Unobtainium.

Miniseriale i seriale

Jak więc widać w kinach mieliśmy cztery filmy, które można zakwalifikować jako SF, które nie ośmiesza członu „science” w swojej nazwie. Przyjrzyjmy się teraz miniserialom i serialom – tutaj niestety było gorzej, ale jest jedna perełka, o której już wspominałem.

Jest nią trzeci sezon Torchwood – doskonała opowieść o świecie w stanie wielkiego zagrożenia, pokazująca do czego zdolni są ludzie u władzy dla ratowania samych siebie. Kosmici są tam jeszcze bardziej obcy niż owadopodobni przybysze z Dystryktu 9.

Na uwagę też zasługuje nowa przeróbka BBC klasycznej powieści Dzień Tryffidów, dwuczęściowy film telewizyjny. Nie jest to rewelacja, produkcja raczej niskobudżetowa, z wieloma wadami, ale przyjemnie się ogląda.

W serialach na miano czystego (i poważnego) SF bez dodatków zasługuje chyba tylko dość mocno krytykowany Stargate: Universe (Gwiezdne Wrota: Wszechświat), które cechują się powolnym, trochę powieściowym rozwojem fabuły i wzbudzaniem bardzo mieszanych uczuć u fanów przyzwyczajonych przez Gwiezdne Wrota do szybkiej akcji, bohaterskich wyczynów i prostych postaci.

Oceń:
gniotsłabetakie sobiefajnegenialne (głosów: 1, średnio: 4,00 z 5)
Loading ... Loading ...
Zobacz także: avatar, filmy, sf, sgu, stargate, torchwood

Zostaw komentarz »

  1. Century-Child Styczeń 1, 2010@ 17:37

    Popatrz, a prawie cały świat zjechał Pandorum, że dłużyzny, że klimatu nie ma i coś tam jeszcze. Mnie się podobało, bo miało jakiś taki feeling lat 90-tych.
    SG Universe mi nie podszedł, ale trudno, jakoś ci bohaterowie zbyt nijacy, żeby mi się chciało oglądać.
    Z oceną Avatara się wstrzymam do czasu obejrzenia go w IMAXie.

  2. Erpegion Styczeń 6, 2010@ 12:00

    Ja bym jeszcze dodał 4 i ostatni sezon Battlestar Galactica. Chyba najbardziej metafizyczny i dający do myślenia sf jaki widziałem

  3. Century-Child Styczeń 8, 2010@ 12:56

    Zapłaciłem za bilet, usiadłem w fotelu i rzekłem: „Zabawiaj mnie, James”. Pan Cameron odpowiedział: „Spokooo”. Dostałem więcej niż się spodziewałem, a licząc Avatara jako film z 2009 roku zastanawiam się gdzie mieści się w moim Top 5 najlepszych filmów dekady. Dobre miejsca w krakowskim IMAXie wykupione już na tydzień, dwa do przodu – masakra. Ale słychać wiele głosów, że słaby, że fabuła miałka. Z tego co widzę najbardziej krytykuje film przeintelektualizowana młodzież, która zwykle zachwyca się Bergmanem (Persona była nudna, za stary jestem na takie kino). Dobrze, że Cameron czekał na technologię, bo gdyby zrobił Avatara kilka lat wcześniej mielibyśmy apoteozę „uncanny valley”, a tak widownia jest całym sercem za tym, żeby Na’Vi wykończyli ludzi. I znów James będzie odbierał wiaderko Oscarów, i należy mu się. Co powie tym razem po odebraniu n-tej statuetki? „I see you”? Nie zdziwiłbym się.

  4. Trackback: "http://bagno.wieza.orgStyczeń 8, 2010@ 13:01

    2009 – rok dobrego SF w kinach – Wie a…

    MaGness w czterech odsłonach podsumowuje filmowe dokonania w zakresie science-fiction Anno Domini 2009. Właściwie to w pięciu, bo o serialach również wspomnieć raczył….

  5. Tomasz Kucza Marzec 24, 2010@ 23:15

    Zapomniałem o Przenicowanym Świecie w tym tekście napisać, będę musiał mu poświęcic osobny artykuł.

Zostaw komentarz

Nasze Projekty

Śledź Wieżę

Podstrony